niedziela, 29 września 2019

what to wear in Morocco?


I
Essaouria




top - kappahl / skirt - stradivarius / hat - kappahl / shoes - h&m


II
Museum of Marrakech





top - stradivarius / skirt - stradivarius / shoes - h&m / bag - pull&bear

III
Atlas Mountains / Ait Ben Haddu





top - romwe / pants - kappahl / shoes - converse

IV
Tinghir / Sahara Desert




t-shirt - pull&bear / pants - medicine / shoes - converse

V
Bahia Palace / El Badii Palace / Le Jardin Majorelle








top - bershka / skirt - medicine / shoes - h&m / bag - pull&bear 


fot. Ł. Kostrzewski


środa, 25 września 2019

Lviv diary



Od jakiegoś czasu bardzo rzadko dodaję coś na bloga, a jeszcze rzadziej decyduję się zamiesić coś prócz samych zdjęć. Dziś jednak się to zmieni, ponieważ chciałabym opowiedzieć co nie co o swojej wycieczce do Lwowa, która odbyła się w lutym tego roku. Co prawda nie będzie to pełna relacja, ale kilka zdjęć i kilka słów o tym co między innymi udało nam się zobaczyć.

Zdecydowałam się na podróż pociągiem, który wyjeżdżał po południu z Wrocławia, a na miejscu był o 6:30. Pociąg powrotny natomiast odjeżdżał z Lwowa po 23, dzięki czemu przy tylko jednym noclegu udało mi się spędzić w tym mieście pełne dwa dni. Pociąg wyposażony był w wagony sypialniane, więc teoretycznie nie było problemu z wyspaniem się i nabraniem siły na zwiedzanie. Teoretycznie - ponieważ trzeba być przygotowanym na dwie kontrole graniczne, po stronie polskiej i ukraińskiej, które odbywały się około pierwszej w nocy. Wszystko przebiegało jednak dosyć sprawnie - pociąg nie czeka w kolejce tak jak na przykład autobus, zatem poza wyrwaniem ze snu nie było to duże utrudnienie.




Po przyjeździe wybraliśmy się na śniadanie do polecanej przez wszystkich restauracji Baczewski i rzeczywiście, ja również mogę zarekomendować to miejsce. Za wstęp zapłaciliśmy 300 hrywien za dwie osoby (ok. 40 zł). Później już za nic nie płacimy - w cenie jest śniadanie w postaci ogromnego, różnorodnego szwedzkiego stołu, a także kawa lub herbata i kieliszek wybranego alkoholu. Jedną z największych zalet tej restauracji jest także muzyka na żywo.



Po śniadaniu mieliśmy w planach udać się na oprowadzanie po starym mieście przez lokalnego przewodnika, jednak zostało nam troszkę wolnego czasu i poszliśmy zobaczyć podwórko porzuconych zabawek. Miejsce to wydawało mi się dosyć przerażające za dnia i na pewno nie chciałabym się tam znaleźć sama w nocy :)




Zaraz przed zachodem słońca udaliśmy się na wieżę ratuszową. Aby wejść na wieżę trzeba pokonać ponad 300 schodów, które są wąskie i strome, ale widoki oczywiście wynagradzają wszystko.





Śniadanie w dzień drugi zjedliśmy w dość ukrytej kawiarni - Cukor. Porcje były ogromne i zdecydowanie warte swojej ceny.





Niestety podczas naszego pobytu w Operze nie odbywał się żaden spektakl, ale i tak udaliśmy się na zwiedzanie wnętrza, a dodatkowo mieliśmy okazję zobaczyć próbę, więc zawsze coś :) Następnie wybraliśmy się do Domu Naukowców oraz na Cmentarz Łyczakowski, gdzie pochowanych jest wielu znanych i zasłużonych Polaków oraz Ukraińców.








Na koniec dnia wybraliśmy się do przepięknej kawiarni - Poshta. Na ścianach wywieszone były pocztówki ze starymi fotografiami Lwowa. O dziwo byliśmy jednymi klientami w tym klimatycznym miejscu, ale zdecydowanie jest warte polecenia.




Do następnego!


sobota, 2 lutego 2019